Miły dzień, nie mogę narzekać. Chociaż w sumie mogę, ale po co? No właśnie. Jestem już spakowana, bo nadpobudliwość mojej mamy jest nie do zniesienia. Fajnie, bardzo fajnie. Jadę sobie jutro na trzy dni i uciekam od tego świata, od wszystkich wątpliwości, od wszystkich myśli, tam nie będę mieć czasu na rozkminy, ale kurwa. Musimy być z tym końskim ryjem w pokoju? Nie dzięki, jakoś mi się nie widzi budzenie nas o szóstej rano, bo ona czyta sobie książkę. Porażka, ale okej, nic nie będę mówić, może akurat nam się poszczęści. Zimno mi trochę, a muszę iść jeszcze do Judyty po ten pieprzony regulamin. Chyba zaraz zrobię sobie gorące kakałko i będę oglądać rozmowy w toku, a potem zapodam sobie skinsy. Mam już parę osób, którym mam wysłać smsy ze sprawozdaniem wycieczki, miło. Jestem troszkę zmęczona, chociaż nie mam czym, zrobiłam sobie czill na wuefie, ale mam już po dziurki w nosie gadania o zawodach, kościele, odpustach itd. A teraz idę już oglądać rozmowy. Do zobaczenia w czwartek! <3
bo seksem trzeba się urodzić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz