piątek, 21 października 2011

O boziu. Jestem wykończona, nadal. Wczoraj wróciłam i odzwyczaiłam się od swojego łóżka. o.O Ogólnie? Było mega, zapamiętam tą wycieczkę na długo, jak nie na zawsze. Pierwszy dzień to była totalna masakra, chodziliśmy 5 godzin po górach, ale byliśmy na zjeździe saneczkowym! <3 i potem jak byliśmy już na szczycie Czantorii, to wylała mi się czekolada na Judytę, ahahaha. No i o 18 obiadokolacja i do pokoju. Nie powiem, faza była, nie ogarniałam, chyba nie powinnam na raz tyle pić. Ale chuj, przynajmniej było śmiesznie. Na drugi dzień siedzieliśmy całe przedpołudnie w domu, tzn. ci, którzy nie szli na basen. Śmiesznie było, graliśmy w piłkarzyki, a potem robiliśmy z Robercika laskę, jebłam tam. Potem centrum Wisły, miałam lekki nieogar, ale było spoczo. Kupiłam mini upominek dla Dorki, na który wydałam ostatnią kase, ale to nieważne! <3 Porobiłam zdjęcia, jakie były do zrobienia i kupiłam kawę, która była fchuj mała, a kosztowała 8.50, fajnie nie? No ale. Potem około 18 byliśmy w domu i po 20 zamówiliśmy pizze. Mieliśmy wieczór horrorowy w salonie, a potem... Przypał był. Nie będę o tym pisać, ale to było kurwa. Przejebane mają niektórzy. W ostatni dzień się nie wyspałam i ogólnie mieliśmy jechać do domu wcześniej, ale przestało padać i pojechaliśmy oglądać z zewnątrz rezydencje prezydenta, wodospad, tam gdzie się wisła łączy, a potem na skocznie Małysza. Debile jak zwykle ruszali wyciągiem, ale co tam. No i potem pojechaliśmy do Szczyrku i na Skrzyczne. SYBERIA KURWA. Jakieś 30 cm śniegu, -10 stopni i myślałam, że umrę. Nogi mi zamarzły, palce u rąk też, cały czas siedziałam tam w jakiejś knajpce, gdzie było wifi. A wyciągiem jechaliśmy 30 min, 30 minut za dużo. Potem w Szczyrku jedliśmy coś na ciepło i zapiekanka okazała się najlepszym wyborem. No a potem do domu. Dojechaliśmy po 21, miałam orgazm, bo dostałam listy i glany, rodzice nie ochrzanili mnie, że piłam, więc lajt jest. A dzisiaj nie poszłam do szkoły i będę sobie konwersować z Gohą. Lepiej być nie mogło! <3 Jeszcze tylko muszę namówić Dorkę, żeby się dzisiaj ze mną spotkała, mam nadzieje, że się uda.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz