czwartek, 26 stycznia 2012

Cieszę się, chodzę z bananem na gębie, śmieję się więcej niż zwykle. Chyba jestem szczęśliwa, czy coś w ten deseń. Kocham tańczyć z nadmiaru pozytywnej energii, kocham drzeć się jak stare gacie, uśmiechnięte stare gacie. Chyba ten słonik naprawdę odstrasza negatywne emocje. Coś mi się w głowę stało, bo bez żadnego powodu jestem cholernie radosna. Nawet teraz, o 21.43 mogłabym urządzić największy koncert w moim życiu i pobudzić każdego w moim bloku i w sąsiednich. Mam wszystko to, o czym kiedyś mogłam tylko pomarzyć. Uwielbiam wstawać i od razu mieć pozytywne nastawienie, uwielbiam tą myśl w mojej głowie, która mówi "jesteś potrzebna", uwielbiam każdy uśmiech przesłany w moją stronę. Uwielbiam to cholernie pokręcone życie, uwielbiam moich przyjaciół, uwielbiam gadać o jakże zajebistej dupie slasha, uwielbiam śmiać się z wiadomych, tylko mi i mojej przyjaciółce, powodów, uwielbiam spacerować po mieście, nawet uwielbiam marznąć. Uwielbiam wracać do domu na naleśniki, uwielbiam słuchać muzyki, uwielbiam tańczyć i śpiewać (chociaż mi to nie wychodzi), uwielbiam rozmawiać na gadu, uwielbiam leżeć w moim cieplutkim łóżku, oświetlonym lampkami. Po prostu kocham tą teraźniejszość bardziej, niż cokolwiek innego.







Uwielbiam też robić zdjęcia! Bo co może być lepszego od łażenia z aparatem i uwiecznianie ulotnych chwil? <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz