Może tak naprawdę to wszystko od początku do końca było skazane na porażkę? Nie mam pojęcia, nie wiem już co jest prawdą a co stekiem kłamstw, w co mam wierzyć, w co pokładać nadzieję. Jak na razie wszystko czego się dotknę zamieniam w gówno. Boże, proszę pomóż.
Jak możesz? Nie potrafię do końca tego wytłumaczyć, ale to przy Tobie ludzie pięknieją, więc nie męcz mnie słowami "wszystko czego się dotknę zamieniam w gówno". :<
OdpowiedzUsuń