wtorek, 10 kwietnia 2012

Wysiadam. Nie mam sił ani motywacji, najchętniej zostałabym pod kołdrą wcinając czekoladę, chipsy, ciasta i inne pyszności. Zastanawiam się, czy jest ktoś, kto może mnie uratować. Ktoś, kto może mnie wyciągnąć z otchłani, przez którą pochłonięta zostałam już dawno temu. Zastanawiam się, czy mogę przestać być tak… sztuczną? Czy ja jestem sztuczna? A zresztą, nawet jeśli poznam odpowiedź na to pytanie, to co ona mi da? Nic, jedno wielkie nic. I tak zostanę tutaj, tak jak siedzę, nie ruszę się, bo po co? Żeby usłyszeć kolejne słowa krytyki? Żeby kolejny raz czuć się jak śmieć? Nie, dziękuję. Dziękuję za obrabianie mi dupy na prawo i lewo, dziękuję za niespełnione obietnice i kłamstwa, którymi jestem otoczona. Pierdolcie się z takim życiem.



2 komentarze:

  1. Nie wysiadaj beze mnie! Pamiętaj, że godzisławiej będzie, jeśli przeżyjesz to wszystko dłużej niż chcesz, bo zawsze pojawi się coś nowego, a warto dotknąć czegoś nowego. :3 Jedzenie pozwalam!
    Czasem jak chcesz to Cię uratuję :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wysiądę bez Ciebie, obiecuję! :3 Godzisławię, bo tak jest lepiej! Jeść będziemy obie i będziemy żulami, które godzisławią.
      Tak, nie obraziłabym się, gdybyś uratowała :3

      Usuń