czwartek, 15 grudnia 2011

I znów jestem zombie. Kolejny dzień z rzędu czuję się jak odludek i margines społeczeństwa. Oglądam titanica, jakbym nie miała nic innego do roboty. Nawet dzisiejszy dzień w szkole już teraz mnie nie cieszy. Jak to jest, że kiedy nadchodzi wieczór wszystko co dobre ucieka i zaczyna się odwieczna bitwa w mojej głowie? Nie ogarnę tego. Nikt mnie nie lubi, wszyscy mają mnie dość. Tylko D chyba jeszcze ze mną wytrzymuje. Może pójdę skoczyć z dywanu albo jeszcze lepiej, schowam się pod niego, tak jak to robił kubełek. Swoją drogą, szkoda, że D się z nim rozwiodła, mimo, że chciał mnie zjeść był fajny. Eh... Niech mnie ktoś uratuje z tej otchłani mroku i depresji, proszę. Zoooombie, zoooombie, zooombie e e e e.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz