Fajnie, że teraz kiedy najbardziej potrzebuję przyjaciela wszyscy się ode mnie odsuwają. Stopniowo, powoli, ale jednak. Więc leżę, sama, becząc w poduszkę i oglądając jakiekolwiek filmy, które mogą chociaż trochę poprawić mi samopoczucie. Kolejny zmarnowany dzień, zresztą jak wszystkie ostatnio. Po prostu potrzebuję poczuć, że jest ktoś obok mnie, do kogo mogę się zwrócić, do kogo mogę się przytulić i z kim mogę porozmawiać. Pierwszy tydzień nowego roku był okropny, popadłam w jakiś dołek, z którego nie potrafię wyjść. Chciałabym... Ta, tylko kogo to obchodzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz