Tak trochę chujnia z gównem jest. Tak trochę mam wszystkiego dość, tak trochę się boję, tak trochę tracę kontrolę. Nie chcę zmian, chcę się cofnąć. Jak jakiś kurwa niedorozwój. Nie potrafię pojąć najprostszej rzeczy. Płaczę jak małe dziecko, które nie dostało zabawki, a to przez co? Przez ten jebany mózg, mózgu zamknij mordę. Fajnie by było przeżyć coś miłego w tym tygodniu, cokolwiek... Czuję, że mnie coś omija, czuję, że przez najbliższe czternaście dni będę dzieckiem z autyzmem siedzącym w białym pokoju bez klamek. Moja osoba mnie przeraża, żeby nie powiedzieć "napawa mnie obrzydzeniem". Chociaż... czy naprawdę aż tak nienawidzę tego wszystkiego? Aż tak się tym brzydzę? Chyba nie. Zresztą, czy to ma jakieś znacznie? Kolejne bezsensowne uczucia kłębiące się we mnie, z którymi poradzić sobie sama nie umiem. Okej, po raz setny mówię "pierdolę to" i kończę temat. Grunt, że "obcy" ludzie widzą tylko pozory.
I could stay lost in this moment forever
Well, every moment spent with you
Is a moment I treasure
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz