sobota, 4 lutego 2012

Hahahahahahahahahaha, boże jak jest chujowo. Pozostaje mi się tylko z tego śmiać, bo płakać nie mam siły. Jakby to powiedział poeta, z każdego kąta żałość człowieka ujmuje. Ironiczne, słucham dość pozytywnych utworów, ale przy nich jeszcze bardziej łapię doła. Czuję jakby to wszystko znów robiło się obce, a kurwa było już tak dobrze. Nie chciałam przyjąć do wiadomości tego, że skoro byłam tak cholernie radosna, to zaraz coś musi się spierdolić. Cóż... na drugi raz będę wiedzieć czego mogę się spodziewać. Nie mam nawet ochoty odnawiać starych znajomości, było, minęło, pora na coś nowego. Bezsens, wszędzie jeden wielki bezsens. Ubolewam, narzekam, stękam, jęczę, jak stara baba. Na (nie)szczęście jutro nie będę miała na to czasu, historia, biologia, chemia, witajcie. Ah tak, jeszcze angielski. Nie czuję się na siłach żeby poprawiać 1 z chemii, ale muszę, chociaż na 2. Chyba zaraz pójdę w kimę, żeby jutro w miarę się wyspać. Kolejny bezsens, po co to wszystko tu piszę? Niby nie mam ochoty o niczym rozmawiać, ale jednak tego potrzebuję. No nic, zostają mi nocne smsy z Nat, przynajmniej to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz