Słowa to słowa, bez czynów nic nie znaczą. Przecież to wiem, więc czemu się do tego nie stosuje? Czemu wierzę we wszystkie słowa, które tak na dobrą sprawę nigdy nie były poparte czynami? Jestem naiwna. Mogłabym sobie to tłumaczyć tym, że kocham, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie. Nie powinnam pozwolić, żeby głupia paplanina była ważniejsza od tego, co jest podstawą. A zamiast tego pokładam nadzieję w każdym najmniejszym wyrazie, bo tak bardzo potrzebuję tej miłości. Bezsens.
Uwaga no, weszłam i jestem. WCHODZĘ.
OdpowiedzUsuńNotka? Jezu, kocham Cię. I zasługujesz na to aby wszyscy Cię kochali, bo duuuuużo w Tobie jest do kochania.