Wspomnienia.
Są takie, których ruszać się nie powinno. Nie dlatego, że są złe, tylko dlatego, że są... Cudowne. Tak cudowne, że aż bolą. Tyle, że ja mam za dobrą pamięć. Każdy szczegół, każdy gest są jak igła wbijająca się w skórę. Potrafią uderzyć tam, gdzie boli najbardziej. Potrafią mnie zniszczyć. Potrafią więcej niż ktokolwiek, czy cokolwiek, innego, ale to nie jest przeszkodą. Z premedytacja wbijam w siebie kolejną igłę w postaci wspomnień. Dlaczego? Żeby znów to przeżyć. Wiem, że wtedy tego nie doceniałam. Wiem, że w tamtym czasie byłam zaślepiona czymś, co teraz wydaje się idiotyczne. Poprawka - jest idiotyczne. Wiem, że raniłam. Wiem, że zachowywałam się jak rozpieszczony bachor. Wstydzę się za siebie, wstydzę się za to co robiłam. Dlaczego tak późno zrozumiałam, ile to wszystko dla mnie znaczy? Cóż, optymiści powiedzieliby "lepiej późno niż wcale". Tyle, że ja nadal nie potrafię przeboleć tych dni, z których, gdybym była taka jak teraz, mogłabym wycisnąć jeszcze więcej. Niepotrzebnie się przejmuję, wiem. Niepotrzebnie też rozpamiętuje, tak, wiem to wszystko, ale co z tego? Mogę tylko pokrzepiać się myślą, że teraz robię wszystko co w mojej mocy. Że teraz zależy mi tak cholernie mocno. Że teraz to doceniam. Chociaż nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego musiało mi to zająć tak wiele czasu. Dlaczego musiało mi to zająć prawie rok? Możliwe, że musiałam dojrzeć. Możliwe, że musiałam "coś przeżyć". Ale teraz nareszcie jestem w stu procentach pewna, że nie zmarnuję tego co mam. Za bardzo to kocham.
Zadziwia mnie to na ile sposobów można rozumieć jeden utwór.
Jedni uważają, że przeszłość trzeba hermetycznie zakopać i pogrzebać, bo źle zamknięta szybko wyłazi i smrodzi. Inni twierdzą, że wspomnienia to najwspanialszy dar jaki możemy posiadać i - broń Boże - wymazywać je z pamięci. Ty postąpisz według własnego uznania, a każde wyjście na pewno będzie dobre. Ja również często (zbyt często) powracam do tego, co było kiedyś, bo dobre wspomnienia mają swój niewyobrażalny czar, który chowam głęboko w sercu. Dzisiaj znalazłam mój pamiętnik sprzed roku i na nowo zaczęłam przeżywać wszystkie te chwile... niektóre bolesne, niektóre wspaniałe. I wyciągnęłam wnioski ze swoich dawnych czynów. :)
OdpowiedzUsuńWiesz, nie chcę jej zamknąć. Bo niektóre wspomnienia są... No są po prostu idealne. Nawet te z niedalekiej przeszłości. Tutaj już pisałam o dawniejszej, sprzed dwóch lat. Ale tak czy siak, nie chcę tego zamykać, bo wiem, że nie będzie mi z tym dobrze.
UsuńAch, takie wykopywanie starych pamiętników jest fajne! Ja też mam takie, sprzed jakichś 4 lat, ale wiesz... Nigdzie nie mam zapisanych tych najcudowniejszych wspomnień. Są tylko w mojej głowie. Może to i lepiej.
Każdy z nas chyba dojrzał, a sprawy, które niegdyś były dla nas priorytetami teraz są śmieszne. Wszystko tak.. Szybko się zmienia!
W takim razie wybierasz drugą drogę. Przeszłość, jakakolwiek by nie była, stworzyła z nas ludzi takich, jakimi jesteśmy i trzeba się z nią pogodzić, a nie nieustannie wypierać. Przyznam się, że niektóre wspomnienia chciałabym wymazać z pamięci, ale to one nauczyły mnie jak być lepszym człowiekiem i tak naprawdę nawet nie życzę sobie cofnięcia czasu. Coś sprawiło, że jestem tu, gdzie jestem i tak widocznie miało być.
UsuńCo do pamiętników, to najbardziej rozbawia mnie mój sprzed czterech lat właśnie. Byłam wtedy strasznie dziecinna i naiwna, co teraz przyprawia mnie o ból brzucha... ze śmiechu. :) Szkoda, że nie zapisałaś wszystkiego. Ja staram się uchwycić większość emocji, żeby móc w przyszłości przeżyć to na nowo tak jak wtedy. :) Chociaż ostatnio nie mam zbyt dużo czasu na pisanie pamiętnika...
Za szybko się zmienia! Wiadomo, że priorytety się zmieniają, bo trudno, żeby przez całe życie, powiedzmy, zbieranie pokemonów było na pierwszym miejscu... ;) Ale czas naprawdę ucieka przez palce, co zauważam przez pisanie bloga. Przez cały czas mam wrażenie: "Ach, dzisiaj jest piątek (na przykład), więc wczoraj dodałam notkę!", a tu się okazuje, że owszem, jest piątek, ale minął już tydzień.
Dokładnie, gdyby nie ta przeszłość nie siedziałabym tutaj, nie miałabym tego wszystkiego co mam teraz. Dlatego nie chcę jej zakopywać. Niech sobie żyje, w końcu... Dała mi tak wiele.
UsuńZnam to! Kiedy widzę swoje słownictwo w starym pamiętniku, tym sprzed 4 lat, to... Cóż, załamka totalna. XD Ale co się dziwić, dziecko z 6 klasy podstawówki bawi się w DOROSŁĄ. Dobrze, że przynajmniej umiem się z tego śmiać! A spisujesz do tej pory wszystko w papierowym pamiętniku?
Tak, czas zapierdziela równo. Niedawno były wakacje a teraz proszę, znów idą wielkimi krokami! Nim się obejrzymy będziemy starymi babciami dziergającymi na drutach! :D
Mnie najbardziej rozbraja ilość wszelkich buziek i minek, które stosowałam podczas pisania. Kiedyś myślałam, że jeżeli nie będzie miliona emotikonów, to w życiu nie uda mi się przekazać tego, co chciałam... -.- Tak, do tej pory zapisuję myśli w grubym zeszycie, no, kiedy tylko mam czas. :)
UsuńO Boże... nie chcę tego! Czasami przechodząc ulicą, spoglądam na starszych ludzi i myślę: "Chryste, ja też będę tak wyglądać!". Chociaż nie chodzi jedynie o wygląd, ale o to, jaki człowiek staje się... nieporadny na starość.
Tak! Miałam tak samo. Mnóstwo emotikonów, niektóre totalnie bez sensu, no ale, TAKA MODA! Czasem nie mogę powstrzymać śmiechu, kiedy przypominam sobie dawną mnie. :D
UsuńDokładnie, nieporadny, zdany na "łaskę" innych. Pamiętam jak moja ś.p. prababcia leżała w łóżku całymi dniami, nieporadna, nie umiała wstać, iść do kibla, zjeść. To było okropne.
Hahaha, dokładnie. :D
UsuńCzasami mam wrażenie, że szybciej umrę, niż się zestarzeję. Boże, u ciebie to zdanie zabrzmiało równie źle jak u mnie? Ostatnio sama siebie nie rozumiem, plotę głupoty.
Poczułam to.. dość, więc może lepiej abym nic nie pisała. Jezu, schematy są takie dotkliwe. *-*
OdpowiedzUsuńNajważniejsze to odciąć się od przeszłości tak jak ona się od nas odcięła .
OdpowiedzUsuń