Czasem się zastanawiam, czy aby na pewno dobrze robię. Ludziom wydaje się, że wszystko o mnie wiedzą, ale kiedy przyjdzie co do czego - nic sensownego nie powiedzą. Mówię to, co chcę mówić. Fakt, nie wszystko jest prawdą, bo przecież nie będę wylewała żali w obcych mi ludzi. Nawet w bliskich. Można powiedzieć, że zawdzięczam to jednej osobie. Osobie, której przywykłam mówić wszystko. Właśnie, przywykłam. Nie umiałam radzić sobie ze swoimi uczuciami, więc wlewałam je wszystkie właśnie w nią. Potrafiłam godziny mówić o tym co czuję, czego się boję, co mnie uszczęśliwia, ale później to się zmieniło. Już jej nie było na każde moje zawołanie, z czasem przestawała tak bardzo interesować się moimi problemami. Mimo to naprawdę potrzebowałam z nią rozmawiać, niestety - nie mogłam. Wtedy zaczęłam myśleć, że naprawdę muszę radzić sobie ze wszystkim sama. Może to świadczyć "negatywnie" o tej osobie, ale ja jej za to dziękuję. Bo nauczyła mnie milczeć, nauczyła mnie przeczekiwać i samej radzić sobie ze wszystkimi złymi, jak i dobrymi, rzeczami. Dzięki niej, a raczej jej braku, usamodzielniłam się, dojrzałam, zrozumiałam. Tylko właśnie, czy to jest do końca dobre? Niby powinno się rozmawiać o istotnych rzeczach, tyle, że ja nie umiem. Potrafię dużo mówić, tylko zwykle o niczym ważnym. Więc może po prostu powinnam zamknąć dziób i pomyśleć, czy w ogóle jest sens gadać. Tak, z tym pytaniem położę się spać i zostawiam też tych, którzy przeczytali moją małą "historię". Jak to się mówi "milczenie jest złotem".
W sprawach uczuciowych nigdy nie wiadomo czy coś jest "to dobrze" czy źle. :=
OdpowiedzUsuńCóż... według mnie nie do końca dobrze. Mnie też jest trudno mówić o uczuciach. Ale jak mnie ostatnio koleżanka tak zwyczajnie pocieszyła, to naprawdę tak miło mi się zrobiło jak nie wiem. Jak nigdy.
OdpowiedzUsuńAle tu dużo zależy też od Ciebie.
<3
Z mojego punktu widzenia, ludzie nie mogą znać cię lepiej niż ty sama, bo, tak szczerze, czy ty znasz dokładnie samą siebie? Jeżeli nie, to jakim cudem mogą inni?
OdpowiedzUsuńNie martw się, każdy miał przyjaciela, który odszedł. Mnie też to spotkało, ale nie podeszłam do sprawy z podobnym optymizmem do twojego. Wiesz, nie lubię, kiedy ludzie się na mnie bez powodu wypinają. A jeżeli był jakiś powód, to chciałabym go chociaż poznać.
Czeeeekam na nową noooootkę!
Usuń